piątek, 19 kwietnia 2013

Tusz ASTORA Play it Big

Około miesiąca temu dostałam od przyjaciółki tusz, który u niej nie bardzo się sprawdził. Po kilku próbnych użyciach stwierdziłam, że mi odpowiada i tak oto w moje ręce trafił:


Naczytałam się o nim praktycznie samych złych opinii i powiem szczerze, że ja również nie jestem w 100% zadowolona, tak jak to mi się zdawało na początku. Według mnie jest to dość przeciętny tusz, którego raczej nie wypróbuję ponownie. 

To, co mi w nim odpowiada to szczoteczka. Jest silikonowa i ma gęste włoski. Innymi słowy - wszystko, co w szczoteczkach lubię najbardziej. Da się nią dobrze pomalować rzęsy, tak żeby były rozczesane i w miarę "ułożone". 


Jednakże o ile nakładanie tuszu nie stanowi problemu, to jego noszenie już prędzej. Przyznaję, że nie kruszy mi się, tak jak innym, których komentarze czytałam ;), ale mimo to ma u mnie iinną wadę. Jeśli nieco mocniej przetrę oko, to maskara po prostu schodzi z rzęs i tworzy cień na powiece. Pewnego razu, aż się przestraszyłam, bo faktycznie wyglądałam, jakbym pomalowała oczy szarawym cieniem! Od tamtego czasu zwyczajnie unikam tarcia oczu. Kolejnym minusem jest trwałość tuszu, gdyż jeśli chodzi o to, czy wytrzyma nam cały dzień, to różnie z nim bywa. Chyba zwyczajnie używałam wcześniej tuszy o większej trwałości :)


Podstawowe informacje:

- kolor typowy czarny #800
- szczoteczka silikonowa, z gęstymi, krótkimi włoskami
- opakowanie plastikowe, różowo-koralowe
- pojemność 12 ml
- cena .... zostawiam kropki przy cenie, ponieważ nie wiem ile należałoby zapłacić za ten tusz, gdyż osobiście go nie kupowałam. Może ktoś mi podpowie, jeśli go używał? :)

Na koniec wstawiam zdjęć typu before&after mojego oka :


6 komentarzy:

  1. Efekt zdumiewający, jednak nie lubię silikonowych szczoteczek :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. No szkoda, szkoda. Ale świat tuszy stoi otworem, może w końcu każda z nas znajdzie ten swój ideał ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na rzesach wygląda bardzo fajnie.

    OdpowiedzUsuń